niedziela, 23 lutego 2014

Nie przewidywalne.



3. Mecz zakończył się wynikiem 1-1. Żałowałam trochę ale i tak awansowaliśmy! Real Madryt nadchodzimy! Chwilę po meczu weszłam do szatni. Zastałam tam piłkarzy praktycznie bez ubrań a Sergi paradował tam w samym ręczniku. Uśmiechnęłam się do niego co odwzajemnił i podszedł do mnie.
- Cześć miło cię widzieć , co u ciebie?
- W porządku , szkoda że nie miałeś okazji zagrać..
- Niestety.  Kiedy się spotkamy jeszcze raz?
- Och.. może w poniedziałek?
- Bardzo chętnie , do zobaczenia.
Pocałował mnie w policzek i odszedł.
WEEKEND.
Tata przyjechał taksówką z lotniska. Wybiegłam mu na powitanie. Za nim zobaczyłam kobietę. Miała około 30 lat , ubrana elegancko. Uśmiechnęła się do mnie a ja podeszłam do niej podając rękę :
- Cześć mam na imię Ana.
- Felicja.
- Kim jest pani dla mojego taty?
Felicja oniemiała i nie wiedziała co powiedzieć. Wbiła wzrok w mojego tatę który nerwowo poprawił okulary na nosie i popatrzył na mnie bełkotając :
- To moja dziewczyna.
- To nie mogliście mówić od razu! Tato to wspaniale! Wchodźcie do domu! Ciocia Nuria przygotowała dla was coś do jedzenia.
Cieszyłam się jego szczęściem. Od 17 lat jedną kobietą jaka była w jego życiu byłam ja. A Felicja wyglądała na bardzo miłą kobietę. Pewnie razem pracowali. Gdy wyszła na taras zapalić dołączyłam do niej i bacznie się jej przyglądałam.
- Od kiedy znasz tatę?
- Od roku a od 2 miesięcy jesteśmy razem.
Obdarzyłam ją uśmiechem i usiadłam na schodach włączając facebooka w telefonie i otwierając wiadomości. Była tam jedna od Mateo.
Cześć piękna ;* Dawno cię nie widziałem czemu cię tutaj nie ma co?
Postanowiłam ją zignorować i opisałam Carli moje spotkanie z Sergim. Te dwa spotkania. Dawał mi tyle szczęścia. Nigdy jeszcze tak dużo się nie uśmiechałam. Ale o tym wiedziała tylko Carla i mama. Nikt więcej nie mógł. Zapytałam taty czy mogłabym przejechać się na Andresie. Odkąd przyjechałam nie robiłam żadnej przejażdżki. Spędzałam czas z ciocią albo wujkiem. Na szczęście tata się zgodził. Już zapomniałam jakie ulice Barcelony są piękne. Jechałam z coraz większą prędkością nie zbaczając na konsekwencje. Gdy nagle poczułam że spadam na ziemie.
SZPITAL ŚW. PAWŁA.
Sergi :
Gdy Xavi dowiedział się że Ana miała wypadek wybiegł z szatni jak wiatr. Postanowiłem że pobiegnę za nim.
- Xavi co jest? – zapytałem gdy już go dogoniłem. Wtedy mnie oświecił. Czułem jakby nogi zamieniły się w korzenie i wrosły w ziemie.
-Chcę jechać z tobą! – krzyknąłem. Jednak on nie chciał tego zrobić , mówił że to bezsensu że dobrze się nie znamy i tak dalej.
- Znamy się bardzo dobrze.. chcę być przy niej bo.. mi zależy. Proszę zabierz mnie choć na chwilę. Nawet mogę oglądać ją przez szybę.
Wtedy zmiękł i pozwolił mi jechać. Niedługo później już tam byliśmy. Wybiegłem z samochodu jak wiatr i pobiegłem tam gdzie kazała mi recepnionistka. Był przy niej ojciec. Trzymał ją za rękę. Obserwowałem ich za szyby. Serce waliło mi jak szalone. Chwilę później pojawił się za mną Xavi z Nurią. Kazali mi zaczekać i weszli do ojca Any. Zaczęli rozmowę. Widziałem że Nuria patrzy na mnie kątem oka. Nagle wyszła i popatrzyła na mnie z litością.
- Co z nią?
- Ma złamaną nogę którą złożyli operacyjnie i wstrząs mózgu. Możliwe jest że będzie miała amnezje. Ale zobaczysz będzie dobrze.
Z jej oka poleciała łza a ja patrząc na nią sam się popłakałem jak małe dziecko. Nie byliśmy jeszcze razem , widzieliśmy się dwa razy ale byłem wściekły bo polubiłem tą uroczą dziewczynkę.
- Mogę ją zobaczyć?
- Za chwilę.
Usiadłem na krześle i po kilku minutach zobaczyłem jak ojciec Any i Xavi wychodzą i kierują się ku wyjściu. Wtedy wszedłem do Sali. Usiadłem na krześle i chwyciłem jej dłoń. Była taka delikatna. A ona spała jak taki kochany aniołek. Zaczęła ruszać powiekami i otworzyła swoje oczy.
- Ana kochanie .. Proszę pani ona się budzi!
Zostałem odepchęty od łóżka przez personel medyczny który zaczął ją badać.
- Wiesz gdzie jesteś?
- Tak w szpitalu.
- Jak się nazywasz?
- Ana Del Rosa.
Lekarka uśmiechnęła się i podeszła do mnie.
- Jest dobrze nie ma amnezji. Proszę może pan z nią porozmawiać.
Ana :
Gdy zobaczyłam Sergiego dech zaparł mi w piersiach. Usiadł i chwycił mnie za rękę.
- Dziękuję że tutaj jesteś nie spodziewałam się.
- Cii nie mów nic , musisz odpoczywać.
Posłuchałam go. Pamiętałam tylko to że się przewróciłam. Co było z moim Andresem? Miałam dziwny sen.. Szłam przez ciemność krzycząc : Czy jestem tutaj sama? Czy ktoś tu jest? Nagle pojawiło się światło a w nim mama. Pocałowała mnie w policzek i powiedziała : Niebawem się znowu spotkamy jak wyzdrowiejesz. Potem się obudziłam.. było to dziwne. Nie wiedziałam co o tym myśleć.
- Sergi co z moim motorem?
- Z tego co wiem jest do wyklepania. I opona pękła. Xavi mówił w samochodzie.
- Zajmij się nim dobrze?
- Dobrze.
Uśmiechnął się do mnie a mi z oka poleciała łza. Nagle w drzwiach pojawiła się Felicja. Podbiegła do mnie w ułamku sekundy i pytała jak się czuję. Zadzwoniła do taty który po paru minutach był już przy mnie. Zaczął się ze mną kłócić że koniec z motorem. Jednak ja nie dawałam za wygraną i w końcu zyskałam so juszka w Felicji. Wkurzony tata wyszedł na chwilę a z nim Sergi którego o to poprosiłam.
- Jesteś bardzo odważna. – powiedziała Felicja uśmiechając się.
- A ty masz jakieś dzieci?
- Mam synka , Davida. Ma 5 lat.
- Ojej to musi być bardzo słodki. Poznam go?
- Oczywiście że tak. Mam nadzieje że odwiedzimy cię niebawem znowu.
- Ja też mam taką nadzieje że poznam mojego brata! Wiesz że zawsze chciałam? Niestety los uznał że będzie inaczej.
Felicja uśmiechnęła się do mnie po czym do Sali wszedł tata z grymasem na twarzy.
- Dobrze naprawimy motor ale jest warunek. Zapłacę za to ale pójdziesz do dorywczej pracy i zarobisz żeby oddać.
- Nie proszę pana ja zapłacę. To prezent ode mnie dla Any.
Sergi uśmiechnął się a ja zaczęłam płakać ze szczęścia. Tata przez chwilę się zastanawiał jednak gdy Felicja popatrzyła na niego groźnie od razu się zgodził. Byłam przeszczęśliwa. Chłopak z którym widziałam się dwa razy w życiu był tutaj , martwił się o mnie i chciał mi pomóc z motorem. To było mega słodkie. Okazało się że w szpitalu muszę spędzić jeszcze około tygodnia z powodu wstrząsu mózgu. Potem wracam do domu z gipsem który ściągą po dwóch tygodniach. Jak spotkam się dziś mamą? Jak będę spędzać czas u wujka? Chujowe. Już po moim cudownym miesiącu w Barcelonie. Miało być inaczej. Mój pech.. po pół godziny zostałam na Sali sama. Oglądałam wiadomości nic z nich nie rozumiejąc. Czekałam aż w końcu puszczą może jakiś film. Po chwili weszłam na facebooka przez telefon i tam zobaczyłam wiadomość od Mateo i Carli.
Mateo Madera : Śliczna proszę odpisz nie zlewaj mnie ;dd
Ana Del Rosa: Idź sobie do innej. Nie chcę ciebie.
Mateo Madera : Dlaczego?
Ana Del Rosa : Całujesz się z innymi to się stało. Nie pytaj skąd wiem , ja nie chcę ciebie ty nie chcesz mnie. Proste.
Mateo  Madera: To nie tak byłem pijany , chcę cię. Nawet nie wiesz jak bardzo.
 Ana Del Rosa : Ale ja nie chcę ciebie ile mam powtarzać? Żegnaj.
Mateo Madera : Chcesz tylko udajesz że nie chcesz. Do zobaczenia.

Carla Muno : Mmmm zazdroszczę ci tego chłopaka! *.*
Ana Del Rosa : Miałam wypadek. Przyjechał do mnie.
Carla Muno : Naprawdę? Co ci cię stało?
Ana Del Rosa : Spadłam z motoru nic takiego.
Carla Muno : Uważaj następnym razem debilko! ;** No i co robił jak przyjechał?
Ana Del Rosa : Siedział przy mnie , gadał i zaproponował że zapłaci za naprawę Andersa <3
Carla Muno : Ooo ! ale super ! ;* Szczęścia kocie ;* Ja też muszę ci coś powiedzieć..
Ana Del Rosa : Co?
Carla Muno : Alex wróciła..
Ana Del Rosa : -.-
Carla Muno : Będzie dobrze!
Ana Del Rosa : Spadam paa ;*
Wylogowałam się i zaczęłam płakać. Ja i Alex to sprawa zamknięta. Nie chciałam jej znać mimo że gdy była mała co chwilę się ze mną bawiła a potem powiedziała że moja mama nie umarła tylko odeszła do innego mężczyzny i mnie zostawiła bo mnie nie chciała. Od tamtej pory nie odezwałam się do niej ani jednym słowem. Mimo że przepraszała mnie z tysiąc razy uparłam się i postanowiłam że nigdy się do niej nie odezwę i słowa dotrzymałam. A teraz wraca i pewnie znowu będzie mnie przepraszała. Nie chce. Nie chce jej widzieć , znać i jej oglądać. Jednym słowem nienawidzę  jej.

poniedziałek, 17 lutego 2014

Posłuchaj co dalej czasami jest ciekawiej.

Następnego dnia obudziłam się z bólem głowy. Chwyciłam pilot i zaczęłam oglądać kolejny beznadziejny serial o miłości. No ale o tej porze nic innego nie leciało. Nagle drzwi mojego pokoju się otworzyły i zobaczyłam w nich wujka Xaviego.
- Cześć młoda! No to co poszłabyś ze mną pobiegać? Potem na siłownie poznałabyś bliżej Inieste , Bartre , Sergi Roberto.
- Ojej wujku bardzo chętnie z tobą pójdę!
Wstałam momentalnie z łóżka i zaczęłam szukać moich dresów i koszulki. Postanowiłam się nie malować ponieważ znając mnie spocę się jak świnia. Upięłam włosy w kucyka spakowałam do torby mały ręcznik i zeszłam na dół na śniadanie. Zjadłam kanapkę z serem żółtym i pobiegłam ubrać buty i spakować wodę do torebki. Chwilę później obok mnie pojawił się wujek i wyszliśmy razem. Stwierdziliśmy że trudno będzie się nam biegało z torbami więc wrzuciliśmy wszystko do jeden włożyliśmy do mojego motoru i postanowiliśmy tutaj wrócić. Pobiegliśmy do parku. Uwielbiałam tam chodzić. Było tam tak pięknie szczególnie wiosną gdy wszystkie drzewa nabierały zielonych barw. W około biegały małe dzieci , pijaki leżały na ławkach , stał pan z watą cukrową a w środku znajdowała się fontanna. Przebiegliśmy z Xavim cały park i wróciliśmy do domu. Tam od razu wsiedliśmy na motor i pojechaliśmy na siłownie. Byli tam już piłkarze. Wszyscy stali i się śmiali a gdy nas zauważyli podeszli i się przywitali. Znałam już Andresa i Marca. Poznałam ich dokładnie dwa lata temu. To dzięki Inieście jestem posiadaczką motoru dlatego też nosi on jego imię. Jednak nie znałam tego uroczego bruneta który wlepiał ze mnie wzrok swoimi pięknymi niebieskimi oczami.
- Cześć mam na imię Sergi a ty?
- Ana.
Uśmiechnęłam się do niego czując jakby moja twarz się paliła. Na pewno byłam czerwona jak burak.
- Nie rumień się tak , ja nie gryzę.
Puścił do mnie oczko i odszedł wracając do podnoszenia ciężarów. Ja natomiast poszłam na rowerek który znajdował się nie opodal niego i obserwowałam go mając nadzieje że robię to dyskretnie.
- Ana wybrałaś dobry sprzęt! – usłyszałam nagle znajomy głos.
- Yyy ten dlaczego? – zapytałam nie odrywając wzroku z piłkarza.
- To nowy rowerek baranku!
- Marc idioto nie jestem barankiem!
Zawsze tak do mnie mówił ponieważ miałam kręcone włosy. Nienawidziłam go za to ale lubiłam z nim gadać. Był fajny.
- Jak to nie baranek!
- Ej stary co ty? Ana ma piękne kręcone włoski.
Nagle przed nami pojawił się Sergi. Uśmiechał się do mnie promiennie puszczając jednocześnie oczko. Odwzajemniłam ten uśmiech , znowu czułam że moja twarz staje się gorąca.
- Oj baranku baranku zostawię cię pod opieką drugiego baranka!
Odszedł śmiejąc się pod nosem. A ja popatrzyłam się na nowo poznanego kolegę.
- Czyli jesteś kim dla Xaviego?
- Córką jego przyjaciela.
- Bardzo ładna córka przyjaciela.. ile z nami zostajesz?
- Cały miesiąc.
Znowu się do mnie uśmiechnął a ja czułam jak serce idzie mi do gardła. Powiedział mi że jestem ładna.
- Może się spotkamy? Dasz mi swój numer?
- O .. tak dam pewnie.
Wyciągnął z kieszeni swój telefon który mi wręczył. Wpisałam szybko numer , sprawdziłam czy dobrze i oddałam mu telefon. Podziękował mi i odszedł a ja byłam w siódmym niebie. Znany piłkarz dotego mega przystojny chciał się ze mną spotkać. Serce kołatało mi jak szalone. Zaczęłam z tej radości coraz intensywniej ćwiczyć nie zauważając że godzina minęła i musiałam opuścić obiekt. Wróciliśmy z wujkiem do domu wskakując pod prysznice. Akurat wtedy ciocia kończyła robić obiad. Jedząc go postanowiłam że dziś wezwę do siebie powrotem mamę. Chcę żeby mi pomogła i opowiedziała co się dalej działo z nią i tatą. Jednak z drugiej strony zaczęłam uważać siebie za wariatkę.. nagle mój telefon wydał dźwięk to był sms od nieznanego numeru :
Cześć! Tutaj Sergi. To co może lody dziś po 18?
Odpisałam:
Spotkajmy się w parku nie daleko mojego domu przy fontannie.
Byłam szczęśliwa! Co ja na siebie założę zastanawiałam się. Pójdę bardziej na luzie zdecydowałam i popędziłam do tableta włączając aplikację facebook. Akurat Carla była dostępna więc napisała :
Carla Muno : Cześć dupo! ;dd Jak tam w tej Barcelonie? Spędzasz jakoś fajnie czas czy się nudzisz?
Ana Del Rosa : Jest genialnie! Dziś byłam z wujkiem na siłowni i poznałam ładne ciacho! Sergi Roberto! Idziemy razem na lody :D
Carla Muno : Genialnie! <3 Życzę powodzenia! Wystrój się ładnie! Ubierz tą genialną krótką czarną sukienkę!
Ana Del Rosa : W sumie czemu nie jest fajna , taka na luzie ;)
Carla Muno : Nie no szczęściara! Nie mogę się doczekać aż wrócisz do domu i mi się pochwalisz randką! :*
Ana Del Rosa : Hahahah , debil :* Mam nadzieje że będzie udana.
Carla Muno : Trzymam za was kciuki ;* Ja spadam bo matka truje dupe -.- papa :*
Ana Del Rosa : No paa ;*
Stanęłam przed szafą i znalazłam swoją czarną sukienkę. Do tego wybrałam balerinki. Rozpuściłam swoje włosy i pomalowałam się. Gdy wbiła godzina 17:30 ulotniłam się z domu i po 20 minutach byłam w parku. Już tam był siedział na fontannie i gapił się w telefon. Podeszłam do niego zakrywając mu oczy.
- Witaj – szepnęłam do ucha a on ściągnął moje dłonie z oczu wstał , odwrócił się i powiedział :
- Jeszcze piękniejsza w rozpuszczonych. Pozwolisz że pójdziemy do tej kawiarni? Mają tam przepyszne lody.
Odwrócił się i uśmiechnął się do mnie. Kiwnęłam tylko głową i poszliśmy do kawiarni. Usiadłam przy stoliku przy oknie i wybrałam deser śmiatonkowo-malinowy z owocami i bitą śmietaną. Natomiast Sergi zamówił czekoladowo-śmietankowy z tymi samymi dodatkami. Cały czas gadaliśmy o piłce nożnej i mojej pasji do motocykli. Okazało się że on też je lubi więc mieliśmy doskonały temat. Potem Sergi odprowadził mnie do domu proponując kolejne spotkanie na które się zgodziłam. Gdy przekroczyłam próg domu usłyszałam że tata do mnie dzwoni. Usiadłam na kanapie i odebrałam połączenie :
- Cześć tato! Jak w Amsterdamie?
- Bardzo dobrze a tam u was?
- A też , poznałam dziś kolegów wujka itp.
- A wiesz mam dla ciebie niespodzianke!
- Jaką?
- Przyjadę na weekend!
- Ojej! To super nie mogę się doczekać!
- Ja też to do zobaczenia Misiaku!
 - No pa tato!
Ale super! Tata nigdy nie przylatywał jak leciał do Holendrów. Więc pewnie chce powiedzieć mi coś bardzo ważnego skoro przylatuje. Kochałam go bardzo i zależało mi na tym żeby był szczęśliwy. Zobaczyłam że za oknem robi się ciemno. Przebrałam się w piżdame i zapaliłam ponownie świece. Po kilku minutach pojawiła się zjawa mojej mamy.
- Cieszę się że znowu się spotykamy córeczko.
- Widziałaś dziś moje spotkanie? Co sądzisz o nim?
Uśmiechnęła się do mnie i powiedziała :
- Jest fajny , przystojny i trzymaj się go bo ten Mateo nie jest wart twojego czasu właśnie całuje się z inną dziewczyną.
- No skoro tak mówisz to musisz mieć rację. To co mi dziś pokażesz?
- Pierwszą randkę moją i taty oglądaj.
W tle pojawiła się kawiarnia i dwójka zakochanych w sobie ludzi. Siedzieli popijając kawę i jedząc pączki. Rozmawiali i śmiali się gdy nagle zaczęła grać muzyka która rwała ich do tańca.
- To co zatańczymy?
Tata popatrzył na mamę stanowczo a ona podała mu rękę.



Byli tam sami tylko z obsługą więc mogli sobie na to pozwolić. Tańczyli po całej kawiarni a pracownicy bili im brawo. Po krótkiej chwili wyszli z kawiarni i nagle rozpętał się deszcz.
- Nie mam parasola!
- Nic nie szkodzi.
Tata podszedł do niej bliżej i pocałował ją. Nie broniła się. Gdy się oderwał całowała dalej.


- Jakie rooomantyczne! – powiedziałam.
- Widzisz tak o to tata mnie pocałował i mnie zdobył. Pamiętaj kochanie szukaj miłości i ulokuj ją u odpowiedniej osoby jednak gdy ona nagle cię porzucić to znak że nie byłaś nigdy dla niej ważna. Znajdź inną i pokaż jej że umiesz sobie radzić. Nigdy nie wracaj bo możesz tego żałować. Kocham cię.
Odeszła tak samo jak wczoraj..


poniedziałek, 10 lutego 2014

Początki.

- Tatusiu boli mnie kolanko..
- Pokaż mi .. nic się nie stało masz tylko zdartą skórę zaraz ci to zakleję plastrem. Jak było u Alex?
- Fajnie jej mama znowu płakała..
- Czemu?
- Nie wiem .. tatusiu a gdzie jest moja mamusia?
Mężczyzna wziął swoją córeczkę na ręce i wyszedł na balkon.
- Widzisz to na górze ? To jest niebo i tam teraz mieszka twoja mamusia.
- Dlaczego nie ma jej z nami?
- Odeszła bo musiała to nie była jej decyzja kochanie.
- Kto ją zabrał?
- Pan Bóg i stworzył z niej pięknego anioła który nad tobą czuwa.
- Kocha mnie?
- Oczywiście że kocha ja też cię kocham myszko.
Całuje córeczkę w czoło i mocno do siebie przytula szepcząc : Pamiętaj że nigdy cię nie opuszczę.
KILKA LAT PÓŹNIEJ.



- Tato no to ja lecę do szkoły! Mogę pojechać na Andresie?
- Eh no w sumie nie jest znowu tak bardzo ślisko no ale uważaj na siebie dobrze myszko?
- Tato mam 17 lat umiem jeździć sam mnie uczyłeś! Dam rade spokojnie.. to do zobaczenia potem.
Pocałowałam tatę w policzek wzięłam kask i pobiegłam do garażu. Mój motor już na mnie czekał. Lśnił jak zawsze. Z resztą po to go pucuję. Wrzuciłam plecak do bagażnika i wyjechałam z garażu z piskiem opon. Jechałam drogą było tak świetnie. Wiatr , gapiący się przechodnie , 200km / h i tylko ja. Gdy dojeżdżam pod szkołę i ściągam kask słyszę gwizdy chłopaków z technikum. Jeden z nich nawet do mnie podchodzi :
- Cześć mam na imię Mateo a twoje imię too?
- Ana miło mi.
- Nigdy wcześniej cię tu nie widzieliśmy.
- Jestem w drugiej klasie technikum. Technik dietetyk.
- Naprawdę? Ja jestem technik ogrodnik.
Rzucił w moją stronę uśmiech wystawiając swoje białe zęby.
- To mam nadzieje że do zobaczenia. – powiedziałam odwzajemniając uśmiech i odchodząc do szkoły.
GODZINA 15.
- No to co widzimy się dopiero za miesiąc? – zapytała mnie Carla.
- Tak niestety.. ale spokojnie napisze do ciebie na facebooku! I nie zapomnę o pamiątkach dla ciebie.
Tak bardzo się cieszyłam jak wyszłam ze szkoły.. wracam do domu i pakuję walizki ponieważ w niedziele wyjeżdżam na cały miesiąc do mojego wujka Xaviego. Będzie tak super! Będę chodziła sobie na mecze , jeździła na Andresie po Barcelonie. Chodziła na zakupy z ciocią Nurią. Mój wujek jest cudowny. Odkąd pamiętam zawsze był przy mnie i tacie. Kochałam go tak samo jak tatę. Zabierał nas zawsze na mecze i podziwiliśmy jego wspaniałą grę. Tak bardzo się zamyśliłam że przejechałam wjazd do domu więc postanowiłam pojechać do mamy na cmentarz. Gdy dojechałam wygrzebałam jakieś zaskórniaki na znicza. Zapaliłam go zapaliczką i patrzyłam na jej portret na nagrobku. Była piękna. Dlaczego nie miałam okazji jej poznać?
- Czekałam aż zadasz sobie to pytanie.
Usłyszałam i poczułam chód. Odwróciłam się i zobaczyłam kobietę ubraną w białą suknię. Patrzyła na mnie z uśmiechem. Poznałam ją.. to była ona.. moja mama.
- Mamo to ty?
- Tak córeczko.
- Przecież ty nie żyjesz mamo.. skąd..
- Jestem duchem który przybywa ci pomóc. Pomóc w poznaniu mojego życia.
Podeszłam do kobiety i chcąc jej dotknąć moja ręka przebiła jej policzek. Nie mogłam w to uwierzyć to chyba był sen..
- Gdy będziesz mnie potrzebować zapal świece w oknie.. Wtedy ci opowiem wszystko. Mam nadzieje że niebawem się zobaczymy kochanie.
Duch uśmiechnął się do mnie i zniknął wraz z wiatrem. Przez chwilę nie mogłam się ruszać patrzyłam na portret kobiety na nagrobku. Nie mogłam w to uwierzyć.. Czym prędzej uciekłam z cmentarza i pojechałam do domu. Wpadłam do niego jak burza i zaczęłam pakować swoje rzeczy które tata wpakowywał do samochodu.
- To kochanie zbieraj się ja już wyjeżdżam a ty jedź powoli na tym motorze!
- Obiecuje.
Podeszłam i przytuliłam się do niego najmocniej jak potrafiłam. On pocałował mnie w czoło a potem odjechał. Za parę minut sama wzięłam z niego przykład.
WIECZÓR DOM WUJKA XAVIEGO.
Po zjedzeniu kolacji razem z ciocią rozpakowałam swoje rzeczy. Cały czas jednak w głowie miałam zajście na cmentarzu. Postanowiłam spróbować , zobaczyć czy mama się pojawi. Gdy ciocia odeszła zamknęłam pokój i zapaliłam świece którą zabrałam z domu. Postawiłam ją przy oknie. Nagle ogień zaczął się tak jakby gasić a z niego wyleciała postać. Patrzyła na mnie i się uśmiechała.
- Cieszę się że tak szybko mnie wezwałaś.
Uśmiechnęła się do mnie i odwróciła się w stronę okna.
- Co u Victora? Dalej tak pracuje?
- Tak dalej.. ale teraz bywa częściej w domu.
- Tak mi przykro kochanie że nie było mi dane być przy was..
Z oka poleciała jej łza.. odwróciłam się do niej plecami mając ochotę zgasić świece.
- Po co tu przybyłaś?
- Chcę żebyś mnie poznała.. zesłano mnie tutaj w odpowiednim momencie. Na dziś mam w planie opowiedzenie ci jak poznałam się z tatą..
- Dobrze więc opowiadaj jak tak bardzo ci na tym zależy..
Nie miałam ochoty spędzać wieczoru z duchem mojej matki. Nie wiem czemu ale denerwowała mnie jej obecność. W dodatku w pokoju było cholernie zimno. Nagle poczułam jej dotyk na swojej dłoni.
- Popatrz przed siebie a zobaczysz coś ciekawego.
ROK 1992.



- Cześć mam na imię Victor a ty?
- Maria miło mi cię poznać. Czyli to ty jesteś moim partnerem na tym kursie?
- Tak , całe szczęście że mi kogoś znaleźli już się bałem że będę na tym beznadziejnym kursie sama.
- Ja tak samo. Zapisał mnie tutaj mój brat a akurat złamał nogę.
- A mnie siostrzenica i leży sobie w domu z ospą.
- Cisza w tym zaczynamy tańczyć!
Mama i Tata popatrzyli się na siebie i zaczęli tańczyć.
Śmiali się , rozmawiali a gdy wyszli z budynku tata powiedział :
- To co może kawa?
- Niestety dziś nie ale jutro chętnie.
- To do zobaczenia.
- No do jutra.
Mama pocałowała go w policzek i odeszła.
Wtedy obraz znikł i widziałam tylko palącą się świece.
- Przyjdę tutaj gdy zapalisz świece. Do zobaczenia kochanie.
Poczułam chód na policzku i odeszła. Została tylko świeca która zgasła. Od razu pobiegłam do wujka i zapytałam jak rodzice się poznali a on odpowiedział : Na jakimś kursie tańca a co?
Zatkało mnie.. nie mogłam z siebie wydusić słowa. Machnęłam ręką i podeszłam do laptopa logując się na facebooka. Tam zobaczyłam zaproszenie : Mateo Madera. Na zdjęciu profilowym miał to zdjęcie :

Nie ma to jak pokazywać ludziom z otoczenia że się pali papierosy pomyślałam. Zaakceptowałam zaproszenie i od razu się wylogowałam. Poszłam pod ziemny prysznic mając nadzieje ze to była moja wyobraźnia i że ja mam coś nie tak z głową że widzę ducha mojej mamy. Ubrałam szlafrok i położyłam się spać w nadziei że nic mi się nie stanie.