-
Tatusiu boli mnie kolanko..
- Pokaż mi .. nic się nie stało masz tylko zdartą skórę zaraz ci to zakleję
plastrem. Jak było u Alex?
- Fajnie jej mama znowu płakała..
- Czemu?
- Nie wiem .. tatusiu a gdzie jest moja mamusia?
Mężczyzna wziął swoją córeczkę na ręce i wyszedł na balkon.
- Widzisz to na górze ? To jest niebo i tam teraz mieszka twoja mamusia.
- Dlaczego nie ma jej z nami?
- Odeszła bo musiała to nie była jej decyzja kochanie.
- Kto ją zabrał?
- Pan Bóg i stworzył z niej pięknego anioła który nad tobą czuwa.
- Kocha mnie?
- Oczywiście że kocha ja też cię kocham myszko.
Całuje córeczkę w czoło i mocno do siebie przytula szepcząc : Pamiętaj że nigdy
cię nie opuszczę.
KILKA LAT PÓŹNIEJ.
- Tato no to ja lecę do szkoły! Mogę pojechać na Andresie?
- Eh no w sumie nie jest znowu tak bardzo ślisko no ale uważaj na siebie dobrze
myszko?
- Tato mam 17 lat umiem jeździć sam mnie uczyłeś! Dam rade spokojnie.. to do
zobaczenia potem.
Pocałowałam tatę w policzek wzięłam kask i pobiegłam do garażu. Mój motor już
na mnie czekał. Lśnił jak zawsze. Z resztą po to go pucuję. Wrzuciłam plecak do
bagażnika i wyjechałam z garażu z piskiem opon. Jechałam drogą było tak
świetnie. Wiatr , gapiący się przechodnie , 200km / h i tylko ja. Gdy dojeżdżam
pod szkołę i ściągam kask słyszę gwizdy chłopaków z technikum. Jeden z nich
nawet do mnie podchodzi :
- Cześć mam na imię Mateo a twoje imię too?
- Ana miło mi.
- Nigdy wcześniej cię tu nie widzieliśmy.
- Jestem w drugiej klasie technikum. Technik dietetyk.
- Naprawdę? Ja jestem technik ogrodnik.
Rzucił w moją stronę uśmiech wystawiając swoje białe zęby.
- To mam nadzieje że do zobaczenia. – powiedziałam odwzajemniając uśmiech i
odchodząc do szkoły.
GODZINA 15.
- No to co widzimy się dopiero za miesiąc? – zapytała mnie Carla.
- Tak niestety.. ale spokojnie napisze do ciebie na facebooku! I nie zapomnę o
pamiątkach dla ciebie.
Tak bardzo się cieszyłam jak wyszłam ze szkoły.. wracam do domu i pakuję
walizki ponieważ w niedziele wyjeżdżam na cały miesiąc do mojego wujka Xaviego.
Będzie tak super! Będę chodziła sobie na mecze , jeździła na Andresie po
Barcelonie. Chodziła na zakupy z ciocią Nurią. Mój wujek jest cudowny. Odkąd
pamiętam zawsze był przy mnie i tacie. Kochałam go tak samo jak tatę. Zabierał
nas zawsze na mecze i podziwiliśmy jego wspaniałą grę. Tak bardzo się
zamyśliłam że przejechałam wjazd do domu więc postanowiłam pojechać do mamy na
cmentarz. Gdy dojechałam wygrzebałam jakieś zaskórniaki na znicza. Zapaliłam go
zapaliczką i patrzyłam na jej portret na nagrobku. Była piękna. Dlaczego nie
miałam okazji jej poznać?
- Czekałam aż zadasz sobie to pytanie.
Usłyszałam i poczułam chód. Odwróciłam się i zobaczyłam kobietę ubraną w białą
suknię. Patrzyła na mnie z uśmiechem. Poznałam ją.. to była ona.. moja mama.
- Mamo to ty?
- Tak córeczko.
- Przecież ty nie żyjesz mamo.. skąd..
- Jestem duchem który przybywa ci pomóc. Pomóc w poznaniu mojego życia.
Podeszłam do kobiety i chcąc jej dotknąć moja ręka przebiła jej policzek. Nie
mogłam w to uwierzyć to chyba był sen..
- Gdy będziesz mnie potrzebować zapal świece w oknie.. Wtedy ci opowiem
wszystko. Mam nadzieje że niebawem się zobaczymy kochanie.
Duch uśmiechnął się do mnie i zniknął wraz z wiatrem. Przez chwilę nie mogłam
się ruszać patrzyłam na portret kobiety na nagrobku. Nie mogłam w to uwierzyć..
Czym prędzej uciekłam z cmentarza i pojechałam do domu. Wpadłam do niego jak
burza i zaczęłam pakować swoje rzeczy które tata wpakowywał do samochodu.
- To kochanie zbieraj się ja już wyjeżdżam a ty jedź powoli na tym motorze!
- Obiecuje.
Podeszłam i przytuliłam się do niego najmocniej jak potrafiłam. On pocałował
mnie w czoło a potem odjechał. Za parę minut sama wzięłam z niego przykład.
WIECZÓR DOM WUJKA XAVIEGO.
Po zjedzeniu kolacji razem z ciocią rozpakowałam swoje rzeczy. Cały czas jednak
w głowie miałam zajście na cmentarzu. Postanowiłam spróbować , zobaczyć czy
mama się pojawi. Gdy ciocia odeszła zamknęłam pokój i zapaliłam świece którą
zabrałam z domu. Postawiłam ją przy oknie. Nagle ogień zaczął się tak jakby
gasić a z niego wyleciała postać. Patrzyła na mnie i się uśmiechała.
- Cieszę się że tak szybko mnie wezwałaś.
Uśmiechnęła się do mnie i odwróciła się w stronę okna.
- Co u Victora? Dalej tak pracuje?
- Tak dalej.. ale teraz bywa częściej w domu.
- Tak mi przykro kochanie że nie było mi dane być przy was..
Z oka poleciała jej łza.. odwróciłam się do niej plecami mając ochotę zgasić
świece.
- Po co tu przybyłaś?
- Chcę żebyś mnie poznała.. zesłano mnie tutaj w odpowiednim momencie. Na dziś
mam w planie opowiedzenie ci jak poznałam się z tatą..
- Dobrze więc opowiadaj jak tak bardzo ci na tym zależy..
Nie miałam ochoty spędzać wieczoru z duchem mojej matki. Nie wiem czemu ale denerwowała
mnie jej obecność. W dodatku w pokoju było cholernie zimno. Nagle poczułam jej
dotyk na swojej dłoni.
- Popatrz przed siebie a zobaczysz coś ciekawego.
ROK 1992.
- Cześć mam na imię Victor a ty?
- Maria miło mi cię poznać. Czyli to ty jesteś moim partnerem na tym kursie?
- Tak , całe szczęście że mi kogoś znaleźli już się bałem że będę na tym beznadziejnym
kursie sama.
- Ja tak samo. Zapisał mnie tutaj mój brat a akurat złamał nogę.
- A mnie siostrzenica i leży sobie w domu z ospą.
- Cisza w tym zaczynamy tańczyć!
Mama i Tata popatrzyli się na siebie i zaczęli tańczyć.
Śmiali się , rozmawiali
a gdy wyszli z budynku tata powiedział :
- To co może kawa?
- Niestety dziś nie ale jutro chętnie.
- To do zobaczenia.
- No do jutra.
Mama pocałowała go w policzek i odeszła.
Wtedy obraz znikł i widziałam tylko palącą się świece.
- Przyjdę tutaj gdy zapalisz świece. Do zobaczenia kochanie.
Poczułam chód na policzku i odeszła. Została tylko świeca która zgasła. Od razu
pobiegłam do wujka i zapytałam jak rodzice się poznali a on odpowiedział : Na
jakimś kursie tańca a co?
Zatkało mnie.. nie mogłam z siebie wydusić słowa. Machnęłam ręką i podeszłam do
laptopa logując się na facebooka. Tam zobaczyłam zaproszenie : Mateo Madera. Na
zdjęciu profilowym miał to zdjęcie :
Nie ma to jak pokazywać ludziom z otoczenia że się pali papierosy pomyślałam.
Zaakceptowałam zaproszenie i od razu się wylogowałam. Poszłam pod ziemny
prysznic mając nadzieje ze to była moja wyobraźnia i że ja mam coś nie tak z
głową że widzę ducha mojej mamy. Ubrałam szlafrok i położyłam się spać w
nadziei że nic mi się nie stanie.