Ze szpitala wychodziłam jeszcze o kulach. Okazało się że w Barcelonie posiedzę jeszcze z miesiąc ponieważ czeka mnie rehabilitacja. Posłyszałam też jak tata rozmawiał z wujkiem o przeprowadzce do Barcelony. Podobno nawet znalazł dla mnie szkołę a na te dwa miesiące indywidualne lekcje. Z jednej strony bardzo się cieszyłam był tutaj Sergi ale tam była Carla. Jednak możemy zawsze spotykać się w wakacje prawda? Gdy jechałam do domu słyszałam muzyki w słuchawkach zastanawiając się co będzie dalej i co u mojej mamy. Podjechaliśmy pod dom wujka a tam przed drzwiami czekał na mnie Sergi z pięknym bukietem czerwonych róż. Gdy go zobaczyłam poczułam jak boli mnie brzuch i radość. Od razu gdy wyszłam z samochodu wujek pomógł mi dojść do swojego kolegi zostawiając mnie z nim a samemu wchodząc do domu.
- Cześć .. – powiedział nie śmiało patrząc cały czas na mnie .
- Cześć , miło cię widzieć. – powiedziałam wyrabiając na twarzy banan.
- To dla ciebie , lubisz róże ?
- Tak , to moje ulubione kwiaty.
- Cieszę się że cię widzę.
Uśmiechnął się do mnie kładąc rękę na moim prawym policzku. Powoli zaczęliśmy się do siebie zbliżać. Gdy nas usta prawie się tyknęły zadzwonił mój telefon. Wpadliśmy oboje w zakłopotanie a ja go odebrałam widząc że dzwoni do mnie nie znajomy numer.
- Proszę?
- Ana?
- Tak a kto mówi?
- Alex ..
W tym momencie się rozłączyłam i popatrzyłam na Sergiego ze łzami w oczach.
- Przepraszam słabo się czuje może spotkamy się jakoś w inny dzień?
- Chętnie trzymaj się mała.
Uśmiechnął się do mnie i pomógł mi wejść po schodach. Gdy weszłam do pokoju położyłam się na łóżku i obserwowałam biały sufit. Nagle zauważyłam że zaczyna się rozmywać. Tak to są łzy. Dawno nie płakałam nawet jak byłam mała i się przewróciłam wstawałam i szłam dalej. A teraz ona się pojawia tak z nikąd i chce ze mną gadać. Skąd ona wie gdzie jestem? Moje myślenie przerywa dźwięk otwierających się drzwi. To mój tata.
- Cześć myszko! Jak tam?
- Dobrze.. wiem o czym chcesz porozmawiać. Przeprowadzka do Barcelony mam rację?
- Myślę że to będzie dla nas dobre.
- A ja mam mieszane uczucia. W Tarragonie jest Carla i.. mama.
- Nie mama nie jest w Tarragonie. Mama jest tutaj.
Palcem pokazuje na moje serce po czym przytula mnie mocno do siebie.
- Damy sobie radę myszeczko. Obiecuję.
Pocałował mnie delikatnie w czoło po czym odszedł.
WIECZÓR.
Zapałki i świeczka poszły w ruch. Nagle przede mną pojawiła się moja mama. Wyglądała inaczej.
- Mamo co się stało?
- Nic skarbie wszystko w porządku. Dawno się nie widziałyśmy.
- Mamo powiedz mi czego chce odemnie Alex.
- Dowiesz się w swoim czasie , nie mogę ci powiedzieć.
- Dlaczego?
- Tajemnica.. nie mogę. Proszę nie naciskaj na mnie.